Niechciany prezent od losu…

„Kochałem swoją pracę. Robiłem meble. Rzeźbiłem. Żyłem godnie i myślałem, że tak będzie zawsze.

Aż pewnego dnia los postanowił dać mi prezent. Prezent, którego nie chciałem, o który nie prosiłem.


Wieczorem siedziałem przy komputerze, pracowałem. I wtedy przyszedł on – udar. Odebrał mi wszystko. Od tego momentu nic nie jest jak dawniej.


Dni, które nadeszły to była walka o to, by mówić, by chodzić. Udało się, ale dziś do pracy się nie nadaję. Mam emeryturę, 1155 złotych. Jak mam za to żyć?”


Kiedy rozmawiamy z Panem Wiesławem drży mu głos. Opowiada o tym jak się nie poddaje i próbuje przetrwać. Widzimy jak godnie przyjmuje niechciany prezent od losu.

Codziennie próbuje żyć jak kiedyś. Dba o 93-letnią mamę. Rzeźbi godzinę dziennie, dopóki starczy sił, by ręka była sprawna. Idzie na pocztę, by ćwiczyć nogi. A najbardziej marzy o tym, by doczekać czasu, kiedy jego 8-letni wnuk przedstawi mu swoją ukochaną.

Codziennie też się martwi. Myśli, co będą z żoną jeść. Mówi:

„Dobrze, że w ogródku przy domu rosną warzywa. Sąsiad przyniesie trochę ziemniaków. Ale najważniejsza jest paczka z jedzeniem z Banku Żywności, ona starcza na wiele dni. Dzięki niej dajemy radę przeżyć.”


Odwiedziliśmy Pana Wiesława, by i Państwo usłyszeli jak wiele niechcianych prezentów los rozdaje każdego dnia. Chcemy też, by Państwo wiedzieli, że Państwa darowizna pomaga je godnie przyjmować.

To daje siłę do walki z trudami codzienności aż 56 tysiącom naszych podopiecznych. Dziękujemy za Państwa hojność ,wrażliwość i otwartość na innych ludzi. To wspaniale mieć takich darczyńców jak Państwo.


Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.